Tryb wieloosobowy (Multiplayer) w Anno 1800

W Anno 1800 są dwa rodzaje gier wieloosobowych: publiczna (jeden na jednego ze sztywno określonymi, niezmienialnymi opcjami) i prywatna (od 2 do 4 graczy, z możliwością dostosowywania opcji). W menu głównym po wejściu w Grę Wieloosobową wyskoczy nam ekran taki, jak na obrazku powyżej. Tam wybieramy: 'Matchmaking’ (czyli grę publiczną) lub 'Utwórz nową grę’. W obu przypadkach należy mieć legalną wersję gry, na piracie w najlepszym przypadku (jeśli w ogóle zdołamy odpalić) będzie nas rozłączać.  Poniżej opis obu trybów wieloosobowych.


Gra multiplayer „publiczna”

Informacje wstępne:

Gra publiczna odbywa się na następujących zasadach. Jest to mecz jeden na jednego. Mapa początkowa (Stary Świat) jest mała (4 duże wyspy i kilka mniejszych), żyzności wysokie, dochody wysokie, 75.000$ na start. W prawym-dolnym rogu jest siedziba piratów.

Po kliknięciu w „Matchmaking” gra zacznie wyszukiwać nam rywala. Niestety, często trwa to dosyć długo, zwłaszcza w godzinach porannych lub w nocy. Najkrócej czeka się wieczorem i w weekendy, choć wtedy też może to chwilę potrwać. Zasada łączenia graczy jest najprostsza z możliwych, tzn. jeżeli dwóch graczy jednocześnie szuka rozgrywki to gra paruje ich ze sobą (niezależnie od ich umiejętności). Dodatki (DLC) włączane są wtedy, gdy obaj gracze mają je wykupione i aktywowane. Jeżeli jeden ma „full opcję” z wszystkimi dodatkami, ale drugi ma tylko gołą podstawkę gry, to rozgrywka będzie odbywać się na wersji podstawowej (zgodność z najniższą opcją). Jeżeli mamy pełną wersję gry i chcemy dowiedzieć się, czy nasz rywal również ją ma- można kliknąć w domek farmerów i sprawdzić, czy jest tam w ogóle opcja „potrzeby stylu życia”. Jeżeli jest, a w niej takie artykuły jak zioła, hibiskus czy dżem- gramy na wersji rozbudowanej. Gdy dojdziemy do 300 robotników powinna wyskoczyć farmerka z prośbą o budowę silosa- jeżeli to się nie stanie, to znaczy, że gramy na wersji minimum, czyli bez Manoli, Przylądka Trelawey, silosów, traktorów itd.

Początek i okiełznanie rywala: 

Rozdzielenie statków – pierwsza rzecz, którą robimy w publicznej grze wieloosobowej

Na samym początku mamy 3 statki: Flagowy z materiałami do zajęcia wyspy oraz dwa puste Szkunery. Pierwszą rzeczą, jaką robimy to odkrycie wizji na 4 główne, największe wyspy (tylko one nas interesują). W tym celu koniecznie rozdzielamy nasze statki, aby zrobić ten zwiad szybciej. Flagowca wysyłamy nieco poniżej środka mapy, jednego Szkunera w prawy-dół, a drugiego w lewą-górę i potem szybko decydujemy, którą wyspę zająć. Patrzymy przede wszystkim na jak największe zasoby gliny i żelaza (3 lub 4 złoża), bo tylko to nas blokuje w szybkim rozwoju. Ewentualnie (gdy dwie wyspy są podobne) spoglądamy też na utrudnienia terenowe, czyli rzeki lub góry. Po szybkiej decyzji zajmujemy najlepszą wyspę, zanim zrobi to przeciwnik. Kolejnym krokiem jest odkrywanie mapy (uważając, żeby nie wpłynąć w pobliże siedziby piratów, bo wypowiedzą nam wojnę) i szukanie Archibalda, od którego możemy kupić deski, co przyspieszy nasz początkowy rozwój. Cała reszta opisana jest niżej w akapicie „gra przeciwko silnym rywalom”.

Teraz słówko o przeciwnikach. Właściwie już po pierwszych kilku minutach wiadomo, z kim mamy do czynienia. Jeżeli nasz przeciwnik zrobił wszystko, co napisałem wyżej- prawdopodobnie mamy do czynienia z dobrym graczem, i vice versa. Jeżeli widzimy, że nasz przeciwnik pływa razem wszystkimi 3 statkami, albo zajmuje jakąś bieda-wyspę- wiadomo, że nie potrafi grać. Ogólnie, rywali z gier publicznych podzieliłbym na następujące grupy, nie licząc tych, którzy od razu z jakichś powodów się rozłączają, lub stoją w miejscu i nic nie robią.

Około 30% to totalne „nooby”, którzy grają pierwszy, lub drugi raz. Patrząc na to co robią- można załamać ręce (np. robią most przez rzekę na samym początku, tracąc cenne drewno, albo robią domki bez ratusza, które po chwili zmieniają się w ruiny)

Kolejne 40% to również „nooby”, ale już trochę bardziej doświadczone (jednak dalej robią głupoty, np. miksują strefy mieszkalne z przemysłowymi i przez cała grę balansują na granicy bankructwa). Zrobienie rzemieślników, lub pierwszych statków wojennych zajmie im 4 godziny lub więcej.

20% to bardzo dobrzy gracze, którzy wiedzą co robią i są w stanie w niewiele ponad godzinę zacząć produkować flotę.

Ostatnie 10% to „rzeźnicy” lub „nerdy”, z którymi zwycięstwo będzie niemal niemożliwe. Używają gotowych sztanc na całą wyspę, nie przepuszczą kupna żadnej deski od Archibalda, a przed upływem godziny produkują już kanonierki z 2-3 stoczni jednocześnie.

Okiełznanie rywala jest dosyć proste i już po kilku minutach gry wiadomo z kim mamy do czynienia, wystarczy patrzeć co on robi.


Gra przeciwko silnym rywalom: 

W tym akapicie napiszę jak wygląda gra przeciwko najlepszym. Na ogół pojedynki między dwoma bardzo dobrymi graczami ograniczają się to prymitywnego „speedrunu”, aby jak najszybciej móc budować kanonierki i zniszczyć rywalowi faktorię. Wszystko odbywa się bez zajmowania kolejnych wysp. Nie wchodzą w grę żadne silosy, nie mówiąc już o elektrowniach, parowcach czy sterowcach.

Na pewno przydadzą się sztance, bo wtedy nie tracimy cennego czasu na budowanie- wystarczy tylko w odpowiedniej kolejności ulepszać budynki ze szkicu. Wyspy nie są generowane za każdym razem, lecz jest ich kilkadziesiąt powtarzających się rodzajów (po kilkanaście dużych, średnich i małych wysp) i można przygotować sobie gotową zabudowę na te największe wyspy (różnią się one tylko złożami mineralnymi, żyznością i ewentualnymi rzekami). Najlepsi gracze posiadają sztance na całą wyspę (po prostu wklejają sobie szkic całej wyspy- wtedy na 99% przegramy, chyba, że zrobimy to samo). Jeżeli nie chce nam się robić wielkich sztanc na całą wyspę to przydadzą się przynajmniej sztance częściowe, np. zestaw po 5 ziemniaków, gorzelni, wełny i szwalni z magazynami.

Sztanca na całą wyspę

Po zajęciu dobrej wyspy odkrywamy mapę i kupujemy wszystko, co się da u Archibalda (trzeba mieć ciągle jakiś statek obok niego). Faktorię i wszystkie budynki „wodne” (rybaków, stocznie) stawiamy tylko na jednym, najdłuższym wybrzeżu (zajmowanie dwóch wybrzeż to proszenie się o kłopoty, bo wróg może doprowadzić do oblężenia wyspy, atakując ją od tyłu). Na wyspie najpierw należy zadbać o produkcję odpowiedniej ilości desek, nawet 100 na minutę i dbać o to, żeby wydawać wszystko na bieżąco (unikać wypełnienia magazynu). Następnie ryby i ubrania robocze, aby jak najszybciej móc ulepszać robotników. Nimi w pierwszej kolejności obsadzamy wszystkie wyrobiska gliny i budujemy odpowiednią ilość cegielni, dając im od razu warunki pracy +50% do wydajności (cegły, a raczej ich niedobór to czynnik, który najbardziej nas spowalnia). Następnie ulepszamy faktorię (magazyn), robimy alkohol. Ciągle oczywiście dostawiamy kolejne domy, aby przy drugiej gazecie można było zrobić jak najwięcej propagandy. Potem kiełbasy i chleb, jeżeli mamy stalowe belki od Archibalda to można zrobić mydło. Oczywiście żadnych silosów, bo cegły będą potrzebne na coś innego. W okolicach 40 minuty trzeba już myśleć o przemyśle i żaglach, inaczej przegramy. Każda linia przemysłowa to kopalnia żelaza, 2 mielerze, 2 huty oraz stalownie lub wytwórnie broni. W pierwszej linii musi być więcej stalowni (2 lub 3), żeby mieć stalowe belki. Kolejne to już wytwórnie broni (potem można wyburzyć stalownie na rzecz kolejnych wytwórni broni). Przed upływem godziny gry powinniśmy już produkować kanonierki, docelowo z 3 stoczni jednocześnie. Są one śmiesznie tanie w utrzymaniu, więc ich produkcja musi iść bez przerwy.

Jeżeli wróg nie robi tego samego, co my- to już przegrał. Może on w panice stawiać obronę stacjonarną (wieżyczki), ale nic mu to nie da, bo tym sposobem wypisał się z wyścigu o kontrolę nad mapą. Jedyne co może robić to „kampić się” na jednej wyspie, a my możemy wtedy zajmować kolejne. Jeżeli mamy dużo kanonierek (a wróg ich nie ma, lub ma mało) to atakujemy. Gdy ma wieżyczki obronne to albo czekamy (produkując większą flotę), albo po prostu robimy chamski wjazd na faktorię, za wszelką cenę ją niszcząc (wieżyczki ignorujemy). Nawet, gdy stracimy całą flotę to wróg bez faktorii będzie miał zatrzymaną całą produkcję, brak siły roboczej i dodatkowo będzie tracił pieniądze za utrzymanie budynków. My oczywiście produkujemy cały czas kolejne kanonierki. Wystarczy przed upływem oblężenia (odliczanie na górze ekranu) zaatakować go ponownie (choćby oddając jeden strzał), a odliczanie do końca oblężenia zacznie się od nowa. Wróg nie będzie mógł wtedy odbudować faktorii i będzie niejako zamrożony (prawdopodobnie zbankrutuje, lub sam wyjdzie z gry). Tak wygląda 99% gier między najlepszymi graczami.

Tego typu gry są mało emocjonujące (często też trzeba czekać na grę, a ludzie się rozłączają), dlatego warto poznać graczy o podobnych umiejętnościach i grać z nimi gry prywatne. Można to robić na social mediach lub reddicie, ale najlepiej zagrać kilka gier publicznych i w końcu trafi nam się przeciwnik o zbliżonych umiejętnościach do naszych. Wtedy warto zagadać i dodać go do znajomych (być może on będzie miał już jakichś znajomych, z którymi również wejdziemy w kontakt).


Gry multiplayer „prywatne”

Gry prywatne z zasady są ciekawsze, dłuższe i bardziej wyrównane, niż te publiczne. Przede wszystkim nie gramy z „randomami”, ale ze znajomymi, po których mniej-więcej wiemy, czego się spodziewać. Jeżeli któryś gracz jest lepszy to w celu wyrównania szans można umawiać się na handicap, np. że nic nie robi przez pierwszy kwadrans. Kolejnym plusem gier prywatnych jest możliwość dostosowywania konkretnych opcji rozgrywki- dostępne są wszystkie ustawienia z gier pojedynczych. Można np. regulować rozmiar mapy i wysp, żyzności, wybrać które dodatki i mody będą używane, wyłączyć piratów i handlarzy, ustalić dochody i kapitał początkowy, a graczy może być od 2 do 4. W komunikacji ze znajomymi pomaga konsola, uruchamiana przez skrót shift+F2. Gdy ktoś nieszczęśliwie się rozłączy (lub będzie musiał kończyć)- zapisujemy grę i kontynuujemy ją w innym terminie. Możliwości jest wiele- od zwykłej wojny 1vs1 lub 2vs2, przez grę przeciwko AI, po wymyślne gry z umówieniem się na rodzaj zwycięstwa (np. kto pierwszy zbuduje sterowiec, albo będzie miał inwestorów).

Głównym (jedynym?) minusem gier prywatnych jest to, że nie możemy grać w nie od pierwszego dnia, ale musimy najpierw poznać odpowiednich znajomych. Im więcej znajomych, tym lepiej, bo wtedy zawsze ktoś będzie dostępny do gry.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry