Czy AdSense się opłaca?

W tym artykule chciałbym ukazać swój punkt widzenia na program reklamowy AdSense i odpowiedzieć na odwieczne pytanie: czy to się opłaca? Firmie Google na pewno się opłaca, ale czy wydawcom również? Jedyna słuszna odpowiedź na to pytanie brzmi: to zależy i każdy powinien odpowiedzieć sobie na nie samodzielnie, biorąc pod uwagę opisane niżej czynniki. Aby uniknąć niejasności- w niniejszym tekście wzięto pod uwagę stricte program AdSense dla stron, czyli program do zarabiania pieniędzy przez właścicieli serwisów internetowych, z kolei ten tekst NIE jest o AdSense dla Youtuberów (zarabianie na produkcji filmów), AdSense dla wyszukiwania, ani o GoogleAds dla reklamodawców (kupowanie miejsca reklamowego), bo są to całkiem odrębne podmioty, wymagające osobnego podejścia. Niniejszy tekst podzielono na 2 „rozdziały”, czyli lista minusów AdSense oraz analogicznie lista plusów.


Czy AdSense się opłaca – Spis treści:


Minusy AdSense

Minusy podzielono na 3 kategorie. Pierwsza to poświęcanie na AdSense własnego czasu, którego nikt nam nie odda. Druga to wkurzanie ludzi, którzy wchodzą na naszą stronę internetową. Trzecia to dezorientowanie robotów indeksujących, które „odwdzięczają się” błędami i spadającymi pozycjami.

1. Poświęcanie czasu

Staropolska maksyma mówi: „żyć trza umić” (a nie siedzieć całe życie przed komputerem). Niestety, aby korzystać z AdSense należy poświęcić trochę czasu. Już wersja minimum (czyli założenie konta, ogarnięcie RODO/Polityki Prywatności i doprowadzenie do tego, żeby reklamy w ogóle się wyświetlały) jest dosyć uciążliwa i jeżeli ktoś tego nigdy nie robił to zejdzie mu co najmniej godzina-dwie, a to dopiero początek zabawy. Żeby zmaksymalizować zarobki- należy poświęcić kolejne godziny na szeroko pojętą optymalną ekspozycję reklam. Czy to koniec roboty? Na początek tak, ale zarówno Google, jak i Unia Europejska zadbają o to, abyśmy się nie nudzili. Średnio raz na 1-2 miesiące będzie występowała jakaś zmiana prawa unijnego, Google będzie aktualizował swoje regulaminy i zasady współpracy, dochodziły będą nowe formy reklam. Sam interfejs AdSense będzie co chwilę modyfikowany i „profilaktycznie” wszystko będzie wywracane do góry nogami, żeby przypadkiem użytkownik zbyt szybko nie znalazł tego, czego szuka (dlatego też nie dodaję screenów do tego tekstu, bo za miesiąc byłyby już nieaktualne i wprowadzałyby w błąd). Wszelkie zmiany prawa/regulaminów/interfejsu to kolejny czas, który należy poświęcić na obsługę AdSense (jest to przy okazji bardzo frustrujące, bo dochodzi 'bezcelowość’ tej roboty i świadomość, że za chwilę urzędnicy znowu coś zmienią i trzeba będzie znów ślęczeć przed ekranem). Do tego dochodzi jeszcze zapłacenie podatku od uzyskanych przychodów, co poza straceniem pieniędzy (na podatek i nierzadko na księgową) jest też straceniem czasu. Dlatego, jeżeli ktoś nie ma dużej, albo przynajmniej średniej strony internetowej, to już z tego powodu powinien trzymać się z daleka od AdSense. Kłóci się to logiką, gdy ktoś poświęci na konfigurację AdSense 5 godzin, a potem jeszcze godzinę miesięcznie, żeby ostatecznie zarobić 10zł na tydzień. Tym bardziej, że to dopiero początek minusów.

 

2. Denerwowanie odwiedzających

W dawnych czasach reklamy AdSense były mało inwazyjne i można było je łatwo omijać. Dzisiaj jednak przeciętny internauta ma wyuczoną podświadomą i instynktowną umiejętność ignorowania reklam, więc aby ktokolwiek zwracał na nie uwagę- muszą one krzyczeć: „Hej, tu jestem, popatrz na mnie!’„, co doprowadza większość odwiedzających do szału. Przy AdSense każdy już na wejściu na stronę internetową „witany” jest wielką planszą o zbieraniu danych osobowych, na które trzeba się zgodzić, żeby w ogóle zacząć przeglądać treść. Część użytkowników już w tym momencie zamyka stronę, więc nie mamy ani kasy z reklam, ani użytkownika, przez co portalowi spadają takie wskaźniki, jak np: liczba odsłon, średni czas spędzony na stronie czy zaangażowanie. W efekcie cierpi też szeroko pojęty branding oraz pozycja negocjacyjna w przypadku potencjalnych innych możliwości zarobku na tej stronie. Same reklamy bywają coraz bardziej inwazyjne- zasłaniają treść, wyskakują znienacka, narzucają się do kliknięcia (także przypadkowego), a nawet grają i śpiewają, dlatego użytkownik zamiast konsumować content- marnuje zasoby i nerwy na nierówną walkę z reklamami (co często kończy się wywieszeniem białej flagi i wyjściem). Pół biedy, gdy nasza strona jest unikalna i użytkownik nie ma żadnej alternatywy, wtedy tak prędko nie wyjdzie. Takich stron w czasach AI (która na potęgę kradnie treść, przerabia ją i publikuje jako „swoją”) jest jednak coraz mniej, a absolutna większość internetu to dublujące się treści. Użytkownik, mając do wyboru dwie takie same strony- wybierze taką, gdzie będzie czuł się najbardziej komfortowo (czyli tam, gdzie nie ma reklam, albo są one mało widoczne). Niby są Adblocki (które też nie zawsze działają w 100%), ale wtedy zarobimy za taką osobę 0 bezwzględne. Na koniec jeszcze robimy sobie syf w stopce strony, gdzie musi być belka o prywatności i cookies.

3. SEO-Zbrodnia

Kiedyś popularna była teoria spiskowa mówiąca o tym, że Google promuje strony korzystające z AdSense i umieszcza je wyżej w wynikach wyszukiwania. W wyniku licznych testów mit ten został obalony, a wręcz odwrócony. Dziś wiemy, że strony z AdSense pozycjonują się gorzej, niż te wolne od reklam. Przede wszystkim skrypt reklamowy znacznie spowalnia czas ładowania strony, zwłaszcza na urządzeniach mobilnych, a szybkość strony to jeden z podstawowych czynników rankingowych w wyszukiwarkach.

Zrobiłem mały test. Na 3 różnych stronach w popularnym narzędziu PageSpeedInsights przeanalizowałem wynik strony z AdSensami, a minutę później to samo, ale po usunięciu kodu AdSense (reszta pozostała bez zmian). We wszystkich przypadkach zmieniała się „wydajność” (performance), która podawana jest w wartości 0-100. I tak, na pierwszej stronie z reklamami było: 67 na telefonach i 96 na komputerach, a bez reklam odpowiednio 81 i 98. Na drugiej stronie z reklamami było 50 i 95, a bez reklam: 80 i 97. Na trzeciej stronie z reklamami: 49 i 91, a bez reklam: 72 i 95. Jak widać- AdSense znacznie „zepsuł” wynik, zwłaszcza na telefonach. Reklamy, które miałem były tam w dodatku dosyć mocno „opiłowane” (wyłączyłem te najbardziej inwazyjne), bo w przypadku pełnej swobody- wynik z pewnością byłby jeszcze gorszy.

Druga ważna rzecz to CLS (Cumulative Layout Shift), czyli w uproszczeniu- zjawisko przesuwania się treści wraz z ładowaniem kolejnych skryptów na witrynie. Występuje ono głównie na urządzeniach mobilnych. Poza wkurzaniem użytkownika (który czyta sobie tekst i nagle wszystko na ekranie zjeżdża mu w dół) czynnik ten jest również ważny w SEO. Reklamy AdSense znacznie podnoszą CLS (który powinien być jak najniższy), a już zwłaszcza gdy są ustawione na „automatyczne” i są wyświetlane na samej górze strony. Ogólnie „automatyczne” reklamy potrafią zrobić ze strony kompletny śmietnik, np. gdy wymieniamy coś w punktach to nieraz co 2 linijki wrzucany jest banner (często jeden i ten sam) na pół ekranu, co powoduje, że 85% powierzchni ekranu to reklamy (a właściwie jedna, powielona wielokrotnie).  Powyżej screen z Google Search Console, który od 2023 roku traktuje zwiększony CLS (ponad 0.1) jako „błąd” i „strona problematyczna” (co niewątpliwie skutkuje niższymi pozycjami w SERP). Wyłączenie reklam AdSense rozwiązało problem błyskawicznie. Jest to dosyć zabawne, że Google ostrzega nas przed samym sobą, z drugiej strony- mamy pewność, że tego ostrzeżenia lepiej nie ignorować, bo pochodzi ono z „wiarygodnego źródła”.

Reklamy AdSense „zamulają” witrynę na wiele innych sposobów, których nie sposób wszystkich wymienić (timeouty, inne errory czy marnowanie 'Crawl Budget’, bo robot zamiast indeksować podstrony musi użerać się z dodatkowym kodem i ciężkim skryptem zewnętrznym). Jeżeli ktoś koniecznie musi używać AdSense to najlepiej wkleić kod „na sztywno” (gdzieś do pliku css, albo w wordpressie można to zrobić jako klasyczny widżet „Własny HTML”) pomimo tego, że wiele poradników oraz sam Google zaleca robić to przez różne podejrzane wtyczki i pluginy, które zawsze dodają coś od siebie do kodu i bazy danych (nie mówiąc o stabilności i bezpieczeństwie strony oraz obowiązku robienia aktualizacji), przez co strona jeszcze bardziej przymula.


Plusy AdSense

Nie chciałem wcześniej 'spoilerować’ i pisałem o 'plusach’ w liczbie mnogiej, ale plus de facto jest tylko jeden, czyli kasiora. Zasada jest prosta: jeżeli pieniądze z reklam są na tyle duże, że wszystkie opisane wyżej minusy (zsumowane do kupy) są „do przełknięcia” to AdSense się opłaca.  Ile można zarobić na AdSense? To zależy od kilku czynników, bo stawki są obliczane indywidualnie przez algorytm Google i dopiero po zaimplementowaniu reklam zaczynają pojawiać się konkretne kwoty. Zależą one przede wszystkim od ruchu (ilości odsłon), tematyki strony (najlepiej monetyzowane są witryny finansowe i informatyczne, a najgorzej rozrywkowe i przeznaczone dla dzieci, a także fora dyskusyjne), języka treści na stronie (polski jest raczej tani w porównaniu do angielskiego czy niemieckiego, ale ostatnio zyskuje) oraz optymalizacji jednostek reklamowych. W praktyce rozrzut zarobków jest ogromny i (przy dużej próbie statystycznej) w roku 2024 wyniósł od 1zł do 40zł za 1000 odsłon. Oczywiście są „złote strzały”, gdy za 1 użytkownika można zarobić nawet 100zł (np. gdy na naszej stronie wyskoczy reklama banku- ktoś w nią kliknie i założy sobie konto w tym banku wraz z kartą kredytową), ale średnio jest to właśnie 1-40zł (brutto) za 1000 odsłon.

Czy jest to opłacalne- każdy musi sam sobie indywidualnie na to odpowiedzieć. Według mnie- nie, a najlepiej na całym interesie wychodzi firma Google, która inkasuje horrendalne prowizje. Na pewno AdSense nie opłaca się stronom małym, bo i tak nic (albo prawie nic) nie zarobią, a tylko zmarnują kilka godzin na konfigurację. Nie opłaci się też stronom dużym i bardzo dużym, bo te mogą negocjować indywidualnie z agencjami marketingowymi i zarobić dużo więcej (zauważmy, że wszystkie największe portale zalane są reklamami, ale prawie nigdy tymi od AdSense). Zostają więc strony „średnie” (ani za małe, ani za duże), najlepiej takie, na które właściciel nie ma już pomysłu i nie wiąże z nimi przyszłości (wtedy lepiej mieć parę srebrników z AdSense, niż nic). Jeżeli ktoś chce inwestować czas i inne zasoby w rozwój strony, to instalowanie tam AdSense nie ma większego sensu, bo za (nie zwalające z nóg) honorarium z AdSense automatycznie zrażamy do siebie użytkowników oraz wyszukiwarki, co niweczy całe nasze inwestycje.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *